Na pewno każdy z was, w swoim życiu wypowiedział te słowa "Gdybym mógł cofnąć czas..."
Za pewne, każdy z was chciał, lub chcę naprawić błędy z przeszłości, odzyskać rodziców, przyjaciół, naprawić to, co sprzed laty zepsuł.
Ale gdybyście na prawdę znaleźli się w przeszłości, cofnęli kilka lat wstecz, czy dalibyście radę zapobiec złu?
Czy bylibyście w stanie uniknąć kłótni, naprawić relacje, uratować kogoś przed złym wyborem, i zmienić całą przeszłość, jednocześnie również przyszłość?
Każdy kto wypowiada to zdanie jest szczęśliwy, jednak głęboko w sercu chowa urazę, do kogoś, czasem do samego siebie. Mówi "Gdybym wtedy na nią nie nakrzyczał..." To co? Może teraz by żyła? Czasem niektórych wydarzeń nie możemy zmienić.
Wiadomo, każdy, któremu zmarła bliska mu osoba, chciał by teraz mieć ją przy sobie. Ale nie można wpływać na to co się zdarzyło. Nie w tak dużym stopniu.
Przecież jesteście wszyscy szczęśliwi, a jeśli taka właśnie osoba, ta której nie widzieliście od lat, ta która tragicznie zmarła, stanęłaby przed wami i wróciła, co byście zrobili? Odpowiedź jest prosta. Rzucilibyście się jej w ramiona, ucałowali, cieszyli, że ona tu jest, że udało wam się ją ocalić. A osoba, która jeszcze niedawno była przy was w tym trudnym okresie, pocieszała, wspierała, pozwalała wypłakać się, ona... Ona odeszła. Masz tą świadomość, że wciąż żyje, ale nie wiesz gdzie. Nie myślisz o niej, cieszysz się chwilą, ale gdy wieczorem siadasz w swoim fotelu wspominasz tą osobę. I zdajesz sobie sprawę, jak wielki błąd popełniłeś. Bo podczas gdy inni mówili, że jest dobrze, że nie możesz żyć przeszłością, ona milczała. Nie, to nie było tak, że nie wiedziała co powiedzieć, ona po prostu dawała Ci czas. Oswajałeś się powoli z tym co się stało, a dzięki niej mogłeś normalnie żyć. Śmiać się, rozmawiać, i co najważniejsze, na nowo zacząć kochać. To dzięki tej osobie przestałeś płakać i zacząłeś na nowo cieszyć się życiem.
Jest pewna osoba, której udało się zmienić przeszłość, jednak przyszłość została nienaruszona. W dodatku naprawiła wszystko to, co zepsuła. I dziś można śmiało powiedzieć, że marzenia jednak się spełniają. Tylko musisz mocno tego chcieć. I wszystko będzie dobrze.
I jest taki wstęp.
Początek ma się do całości nijak, ale kilka ostatni zdań, od ostatniego akapitu, jest o opowiadaniu. W sumie to całość jest takim wprowadzeniem, i również małą podpowiedzią.
Dobra, zakładka "Bohaterowie" jest w naprawie, być może pojawi się nawet dziś. Tak samo, z innymi, a będzie ich kilka.
No okey, ja kończę, widzimy się przy prologu :)
Buziaki :***
Ojejku, ale wstęp. Bardzo zaawansowany, w wspaniały sposób przekazałaś emocje ;)
OdpowiedzUsuńŁAŁ! ;) Pisz dalej i informuj ;)
No i wpadnij do mnie przy okazji - byłoby mi miło ;) I proszę, skomentuj też:
http://violetta-story.blogspot.com