poniedziałek, 24 listopada 2014

Rozdział 2: Nie zawsze dostajemy to, czego chcemy, i nie zawsze każdy będzie szczęśliwy.

 To był długi dzień, i równie długa noc. Po przeczytaniu pamiętnika, brązowooka zasnęła z uśmiechem na twarzy. Liczyła, że jego treści choć trochę jej pomogą. Postanowiła że wstanie godzinę wcześnie, i wszystko jeszcze raz dokładnie przeczyta. Tak więc, gdy o godzinie 7 zadzwonił alarm, wygrywając piosenkę Miley Cyrus, dziewczyna podniosła się z łóżka, przeciągnęła się i przetarła rękoma zaspane oczy. Podniosła się, poszła do łazienki i obmyła twarz zimną wodą. Gdy była już w miarę przytomna, przygotowała ręczniki, a następnie weszła pod prysznic. Po 15 minutach wyszła, owinęła się białym ręcznikiem, i podeszła do szafki w swoim pokoju, po czym wyciągnęła z niej ubrania, i udała się z powrotem do łazienki. Założyła na siebie niebieską bieliznę i niebieską sukienkę bez rękawów, w białe grochy.  Wróciła do pokoju i otworzyła pamiętnik.
 
28/09
13:00

     Nie wierzę, że za kilka dni wyjeżdżam. Właśnie idę powiedzieć o tym Ashley i Veronice.
 
15:25
     Wróciłam. Przyjęły to całkiem dobrze. Powiedziały, że będą utrzymywać ze mną ciągły kontakt. Zapewniłam je, że wrócę, ale.... Sama w to nie wierzę. Nie mam stu procentowej pewności. Będę za nimi tęsknić, ale czasu nie da się cofnąć, prawda?
   
 "A jednak", pomyślała, i aż zrobiło jej się niedobrze. Przewróciła na następną stronę, na której znajdowała się flaga Francji,a obok namalowana była wieża Eiffla.

20:00
     Nadchodzę Francjo! Hahaha =) Ale się cieszę! Było wiele za i przeciw, ale dokładnie się nad tym zastanowiłam, i zdałam sobie sprawę, że taka szansa może się nie powtórzyć. Wiem, że gdy będę starsza, inne rzeczy będą dla mnie ważne. Poza tym, chce korzystać z życia. Bo gdy dostajesz cytrynę, robisz z niej lemoniadę *-*  
  Nastolatka mimowolnie się uśmiechnęła. Tak się wtedy cieszyła na tą trasę, a teraz szlak ją trafił. Już powoli zaczynała rozumieć tą sytuację, ale to wciąż było za mało. Musiała wiedzieć wszystko. Szkoda tylko, że nie mogła na nikogo liczyć, była z tym sama. Nikt nie wiedział co się teraz kryło w jej głowie. Bardzo chciała się komuś wyżalić, ale nie mogła. To wszystko było za trudne nawet dla niej, a co by powiedział ktoś inny? Ktoś, kogo to nie dotyczy? Ktoś, kto nigdy nie będzie się czuł tak jak ona? Nie zrozumiałby.

29/09
16:00

     Cały dzień zakupów :/ To niesłychane, jak dużo rzeczy będę potrzebować. Przecież trasa nie będzie trwała tak długo. Ale będę tęsknić, to wiem na pewno. Lecz podjęłam już decyzje, i jej nie zmienię. Duża część mnie chcę tu zostać, ale jeszcze większa jechać. Naradzałam się chyba każdego, i zrobiłam to, co mi poradzili. Wzięłam telefon i potwierdziłam trasę. Chcę korzystać z życia, i tego co mi ono daje.

     I tak by to zrobiła. I tak by się na to zdecydowała. Ale nie znosi siebie za to, że pytała się innych o zdanie. Przecież decyzja powinna należeć do niej. Miała być pewna. Nie iść za tłumem, i słuchać głosu serca.

22:00
     Po powrocie z zakupów, cały dzień przesiedziałam w domu. Pakowałam się i w ogóle. Ale rozmawiałam też z mamą. Dzięki niej zrozumiałam, że to wcale nie jest koniec. Za kilka miesięcy wrócę, i może nie będzie już tak samo, ale wciąż będą tu ci sami ludzie, tak samo ważni. Nie wyjeżdżam na zawsze. Jeszcze wrócę. I znów poczuję tą magię, którą czuje każdego ranka, gdy budzę się w tym mieście, w tym samym miejscu. Zawsze. I na zawsze.

     To dzięki przyjaciołom miała do czego wracać. Tylko dzięki nim jeszcze czuje, że nie wszystko stracone. Ale ten idealny schemat miał być wkrótce zburzony. Jedna z nich miała wyjechać. Tym razem niestety, na zawsze. Może kiedyś będzie szansa, by znów było tak samo, ale na razie ich świat pozostanie zburzony. Zostanie skradziona część niej, bez której nie będzie w stanie żyć. I będzie udawać, że wszystko w porządku, wieczorami płacząc w poduszkę, pytając siebie "Dlaczego?"

30/09
08:20

     Wstałam bardzo wcześnie, bo jakąś godzinę temu. Zrobiłam wszystko to, co zazwyczaj. Umyłam się, przebrałam, i zjadłam śniadanie. Dziś znów mam się spotkać z Verą i Ashley. A tak właściwie to one mają wpaść do mnie. Chcę by znów było jak za dawnych czasów. Nie chcę przejmować się tym, co będzie jutro. Chcę zwyczajnie spędzić czas ze swoimi przyjaciółkami. Czy to takie dziwne?

     Uwielbiała z nimi przebywać. Zwykle rozmawiała ze sobą o zwykłych głupotach, zwyczajnie o niczym. Ale to wystarczyło, by mogła wrócić do domu z uśmiechem na twarzy. Odkąd tylko je poznała wiedziała, że to będzie przyjaźń na całe życie.

17:45
      Cały dzień z najlepszymi dziewczynami na świecie. Czego chcieć więcej? Będzie mi tego brakowało. Pamiętam jak kiedyś wymknęłyśmy się w nocy na koncert. Nie spodziewałam się wtedy, że o 2 w nocy zastanę mamę, siedzącą na łóżku w moim pokoju, czekającą na mnie. Przez następny miesiąc wracałam do domu zaraz po szkole. Telefon też mi zabrała. Tyle wspaniałych rzeczy...teraz odchodzą. Ale zawsze będę o nich pamiętała. Tak naprawdę nigdy ode mnie nie odejdą. Zawszę będę je mieć przy sobie.

     Nawet gdyby pragnęła tego najbardziej na świecie, nie potrafiłaby o nich zapomnieć. Zwyczajnie by nie mogła. Bo one już zawsze będą w jej sercu. I dopóki ona żyje, wspomnienia będą żyć razem z nią.

     Po jej policzku spłynęła jedna, samotna łza. Szybko zamknęła notes i wstała. Tego się najbardziej bała. Że emocje wezmą nad nią górę i, że nie będzie w stanie nad nimi zapanować.
     Weszła do kuchni i zaparzyła wodę na herbatę. Spojrzała na zegarek.  Godzina 7:40. Stwierdziła, że ma jeszcze sporo czasu, więc nie musi się spieszyć.
     Wypiła herbatę, zjadła śniadanie, uczesała się, ale nie miała ochoty znów zaglądać do pamiętnika. Za dużo wspomnień.
     Zostało jej jeszcze ponad pół godziny, a ona nie miała nic do roboty. Postanowiła pooglądać telewizję. Po czterdziestu minutach, ktoś zadzwonił do drzwi. Nastolatka wstała i otworzyła je. Za nimi stała Ashley.
     -Umawiałyśmy się? - zdziwiła się ognistowłosa.
-Nie - odpowiedziała Ashley - Ale zawsze tak robiłyśmy, więc pomyślałam sobie, że wpadnę po ciebie.
     Jones nic już nie powiedziała, tylko wzięła torebkę z pokoju, swój telefon z kuchni, wyłączyła telewizor i wyszła, zamykając drzwi na klucz.
     -A gdzie Veronica? - spytała.
-Powiedziała, że dzisiaj wyszła wcześniej do szkoły, bo musi porozmawiać z dyrektorem przed lekcjami - wyjaśniła ciemnooka - Pewnie chodzi o jej wyjazd.
-Tak - westchnęła czerwonowłosa - To niesprawiedliwe.
-Wiem, ale takie jest życie. Nie zawsze dostajemy to, czego chcemy, i nie zawsze każdy będzie szczęśliwy.
     Stefani przytaknęła. Przez resztę drogi nie odezwała się ani słowem. Dziewczyny nie chciały poruszać tego tematu, był dla nich za trudny.
     Gdy nastolatki dotarły na szkoły, weszły do klasy, w której miały mieć pierwsze zajęcia i zajęły swoje miejsca. Po chwili do sali weszła nauczycielka i zaczęła się lekcja. Minuty mijały, a brązowooka wciąż nie mogła pozbyć się z głowy myśli, że to wszystko to zwykły żart. Tylko po co? Przecież to niedorzeczne, bo przecież to nie jest jakiś film, gdzie ludzie podróżują w czasie. To nie było normalne. I przerażało dziewczynę. Czuła się dziwnie, nie mając pojęcia, co się dzieje wokół niej. A nic nie wróżyło zmiany sytuacji, w której się znajdowała.
_____________________________
Elo!
Teraz powinnam się tłumaczyć, dlaczego nie dodałam rozdziału tydzień temu, ale wiecie co? Nie zrobię tego.
Ogólnie to rozdziały będą dodawane co dwa tygodnie (około), ale ponieważ nie dodałam go tydzień temu, w ten weekend pojawi się numer 3, a później to już według schematu. Po prawej stronie dodam daty dodawania nowych rozdziałów (na razie tylko 3 & 4).
Do następnego!
Buziaczki :* :* :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz